czwartek, 11 października 2012

osobiście.! :)

cześć. : *
to ja. słuchajcie ze względu że nie komentujecie zwieszam bloga. albo zmieniam temat opowiadania. papa. : *

poniedziałek, 8 października 2012

Rozdział II, I cz.

"Życie pisze czasem niezrozumiałe scenariusze."

- Tego się tak nie robi... - zaśmiał się Peter, gdy zobaczył jak Natalie rozkłada namiot.
- Nie tak...? - zrobiła dziwną minę - To niby jak...? Na instrukcji...
- Instrukcje to ty kochana trzymasz do góry nogami. - powiedziała roześmiana Molly.
- Pff. Wielkie mi halo. - Natalie zaczęła się śmiać.
- Jasne... Tylko to ty będziesz spać w tym namiocie. - Przyjaciółka pokazała jej język.
- Ja wracam do domu. - oznajmiła stanowczo i chwyciła swoją torbę.
- Nie! - wykrzyknęli równocześnie pozostali.
- Ojej... Jak wy mnie wielbicie... - 'zachichotała' i usiadła na konarze drzewa.
- No... To pomożesz?
- Nie. - uśmiechnęła się delikatnie.
- Księżniczko... Rusz ten swój zacny tyłeczek i rozkładaj namiot. - rzucił Peter.
- Ale ja nie umiem... - zaśmiała się dziewczyna - No i mój tyłek rzeczywiście jest zacny... No i zgrabny. - wstała i klepnęła się w pośladek. - Grauuuh. - roześmiała się i pomogła przyjaciołom rozkładać 'tymczasowy domek'.

No cześć. :D
Wiem, krótkie. Ale nie mam weny. Obiecuję, że dodam II część tego. I teraz tak:
1. Przyszły mi dwa mail'e... ^^ Podobno nie da sie z anonimów dodawać komentarzy.. :( ? To po prostu jeśli przeczytacie to napiszcie mi na gie gie.: 43213985, oczywiście jeśli chcecie. Bo ja bym chciała wiedzieć czy ktoś to wgl. czyta i czy mam po co to wymyślać. Jeśli nie to po prostu zostanę przy pisaniu dla siebie. Ale i tak was kocham <3 W ciągu trzech dni mam 44 wejścia. ^^ W jeden dzień 31.. )       LOOOOV :*
2. Słabe, wjem.. :(
3. A tak wgl. pisane przy 'American Idiot - Green Day" Lubicie.? ♥
 Chyba takie pozytywne. Nie to co tamte smęty... :(
 Okay. Nie rozpisuję się. Papa. : *

niedziela, 7 października 2012

Rozdział I

 "Szczerość to podstawa..."

Jej smukłe palce trzymały długopis, a wzrok wbity był w ziemię. Ciałem była na lekcji Biologii, ale myślami błądziła po ostatnich wydarzeniach. Cierpiała, dlaczego? Bo nadal go kochała. Zależało jej na nim jak na nikim innym. Ale pomimo tego nie byłaby mu w stanie wybaczyć. Według niej zdrada jest nie wybaczalna... Chyba, że ktoś będzie tak naiwny.
- Natalie, co o tym sądzisz? - z rozmyśleń wyrwał ją głos Molly.

- O czym...? - spytała zdezorientowana.
- O biwaku. Dzisiaj piątek. Co powiesz na to by nasza 'święta trójca' pojechała na biwak do lasu? - dodał Peter po czym dorzucił swój słodki uśmiech, a w jego policzkach ukazały się małe dołeczki.
- Ty jej nie czaruj... - szepnęła 'aparatka' do niego.
- O co ci chodzi...? - zdziwił się chłopak.
- Widać, że ją podrywasz... - z triumfalnym uśmiechem oznajmiła Molly.

- Kogo podrywa? - do rozmowy włączyła się Natalie.
- Nikogo! - krzyknął Peter na cały głos, a wzrok pozostałych uczniów zwrócił się na niego - Przepraszam... - jęknął pod nosem i zajął się przepisywaniem z tablicy.


Po lekcjach Natalie, Molly oraz Peter udali się do Milk Shake City.
- Poproszę dwa czekoladowe i jeden bananowy - odtłuszczony. - chłopak złożył zamówienie.

- Zaraz wracam. - powiedziała blondynka i zniknęła za drzwiami toalety.
- No to opowiadaj. Wszystko...! - podkreśliła Molly.
- Ale co?!

- Od kiedy i dlaczego nic mi nie powiedziałeś... - uśmiechnęła się.
- Już dawno. - zarumienił się - Nic nie mówiłem bo bałem się, że jej powiesz. A nie chciałbym psuć przyjaźni... - westchnął.
- Nie zepsujesz... Ale to bez sensu żebyś to przed nią ukrywał. Szczerość to podstawa Pet. - powiedziała i spojrzała się na drzwi. - Ja lecę, a ty z nią porozmawiaj. Proszę... - przytuliła go na pożegnanie i wyszła z MSC.
Po chwili Natalie wróciła z toalety i usiadła koło Petera.

- A gdzie Molly...? - spytała i sympatycznie się uśmiechnęła.
- Musiała wyjść. Musze z tobą porozmawiać... - spuścił głowę.
- O czym? - zerknęła na niego.
- O nas... Znaczy o tobie i o mnie. Bo widzisz, ja...
- Nie kończ. - przerwała - Słyszałam... Peter... - chwyciła go za rękę i lekko ścisnęła - Dla mnie to jeszcze za wcześnie... Jeśli naprawdę ci na mnie zależy to poczekaj...
- Będę czekał... Tydzień, miesiąc, pół roku, rok... Kocham cię Natalie... - powiedział i nachylił się by ją pocałować. Dziewczyna również zbliżyła się do jego ust, lecz po chwili odskoczyła.

- Nie... Za wcześnie. Przepraszam... - powiedziała i wybiegła z budynku.
- Jaki ja jestem głupi... - westchnął Peter sam do siebie.


No cześć :*
Jak wam się podoba? Mi nawet... ;) Chyba ciekawszy niż prolog... I proszę - komentujcie... ♥
Licznik jak na razie jest dziesięć. I mam nadzieję, że to się szybko zmieni...
I teraz tak:
1. Jeśli czytasz - skomentuj.
2. Nstpn. rozdział dodam, jeśli pod tym będą trzy komentarze.. :)

Pozdrawiam  < 33




sobota, 6 października 2012

Prolog

"Na końcu jest zaw­sze dob­rze. A jeśli nie jest dob­rze, to znaczy, że to nie jest jeszcze koniec..."


Siedziała przy oknie i wpatrywała się w szumiące fale... Słońce wpadało do pokoju i oświetlało śniadą cerę dziewczyny. Nagle usłyszała ciche pukanie do drzwi.

- Proszę. - powiedziała słabym i zachrypniętym głosem.
- Cześć mała. - w drzwiach pojawił się Peter z wielkim, czerwonym bukietem róż.
- Hej... - uśmiechnęła się - Co ty tutaj robisz? - spojrzała na niego i gestem wskazała fotel - Siadaj...
- Przyszedłem sprawdzić jak się czujesz. Lepiej już...? - spytał zatroskany - Dla ciebie... - powiedział i wręczył Natalie kwiaty.
- Ojeju... Dziękuję. Kochany jesteś. - pocałowała go w policzek i wróciła na swoje miejsce - Jest lepiej. O wiele lepiej. Już nie płacze... Staram się być silna... - odpowiedziała i wbiła wzrok w podłogę.
- Nie martw się tak... Wiem, że ciężko ale dasz radę. Jesteś dużą dziewczynką. On nie był ciebie wart. - rzekł Peter i usiadł koło dziewczyny.
- Chyba ja jego... Byłam po prostu naiwna... - Natalie wtuliła się w chłopaka i ukradkiem wycierała łzy które spływały po jej policzku.
- Nie płacz... Spokojnie. - pocieszał ją. 
- Dziękuję ci za wszystko, ty i Molly zawsze jesteście przy mnie. Naprawdę wam za to dziękuję, jestem wam wdzięczna i dłużna do końca życia... - dziewczyna wstała i podeszła do szafy. Wyjęła z niej małe pudełeczko - Patrz... Dostałam to od niego na pierwszej randce. - jej smukłe palce wyjęły z pudełeczka wisiorek w kształcie serduszka i podała go przyjacielowi.
- Ładny... Co z nim teraz zrobisz? - spytał zaciekawiony.
- Wiesz... Chciałam go sprzedać... Za dużo wspomnień. - w jej oczach znów pojawiły się łzy.


I co powiecie na prolog? Mi się osobiście podoba. Chociaż stać mnie na lepszy. Pozdrawiam. :*

CZYTASZ - KOMENTUJESZ :)

Bohaterowie . :)

Główne postacie:
Natalie Andderstone
Osiemnastoletnia dziewczyna z blond włosami, niebieskimi oczami i wąskimi różowymi ustami.Z natury jest optymistką, lecz czasami ma chwilę zwątpienia i rezygnacji. Sama przyznaje, że ma wysokie mniemanie o sobie. Wie, że jest ładna i inteligentna, oraz ma powodzenia u chłopaków jak nikt inny. Czasami jednak wątpi w swoje możliwości.
Molly Toadley
Najlepsza przyjaciółka Natalie. Ma szesnaście lat. Jest jej kompletnym przeciwieństwem, ma 165 centymetrów wzrostu, ciemne, brązowe włosy i czekoladowe oczy. Na nosie ma okulary o jasnych oprawkach i grubych szkłach, natomiast zęby 'zdobi' aparat ortodontyczny. Jej pasją choć to dziwne jest nauka i czytanie książek. Chodź pięknością nie grzeszy ma grono przyjaciół którzy cenią ją za charakter, a nie wygląd.
Peter Crage
Przyjaciel Molly i Natalie. Skrycie kocha się w Natalie, lecz wie, że nie ma u niej szans. Chłopak ma siedemnaście lat i chodzi do klasy wyżej. Jest to wysoki brunet z kręconymi włosami i zielonymi oczami. Nie ma zbyt wielu przyjaciół, woli mieć paru prawdziwych niż paręnastu fałszywych.
Postacie poboczne
Andrew Scott
Były chłopak Natalie, ma dwadzieścia lat i jest wysokim, przystojnym brunetem z kolczykiem w uchu. Dziewczyny traktuje jak zabawki, zmienia je jak rękawiczki. Chyba przez najdłuższy czas chodził właśnie z Natalie, pięć miesięcy. Zerwali dlatego, że zdradził ją z Victorią.
Victoria Campbell
Obecna dziewczyna Andrew. Ma tak jak on dwadzieścia lat. Jest raczej typem 'plastika'. Ma długie opalone nogi, duże, czarne oczy i blond, farbowane włosy z różowymi pasemkami. Jednak pod warstwą tapety kryje się dziewczyna z kruchym sercem i miłym usposobieniem. Pomimo 'incydentu' z Andrew, są w dobrym kontakcie z Nat.


Postacie opisałam tylko te które pojawiać się będą najczęściej.
A teraz tak:
1. Histoire Sur La Vie - (tłum. Historia o życiu) Dlaczego? Bo to opowiadanie nie będzie miało konkretnego tematu. Będzie opowiadać o życiu zwykłych ludzi którzy przeżywają rozstania i powroty, mają tysiące problemów i setki kompleksów. Pokaże czym jest prawdziwa przyjaźń i wieczna miłość...
2. Gdy czytasz - skomentuj. Byłabym bardzo wdzięczna.
3. Masz jakieś uwagi lub propozycje? Pisz śmiało w komentarzu.
4. Chcesz być powiadamiany o nowych rozdziałach? Zostaw swój numer GG, adre e-mail lub jakikolwiek inny kontakt.
Chyba na tyle :*
Pozdrawiam i zapraszam do czytania mojego bloga. Rozdział I pojawi się już wkrótce. :)