poniedziałek, 8 października 2012

Rozdział II, I cz.

"Życie pisze czasem niezrozumiałe scenariusze."

- Tego się tak nie robi... - zaśmiał się Peter, gdy zobaczył jak Natalie rozkłada namiot.
- Nie tak...? - zrobiła dziwną minę - To niby jak...? Na instrukcji...
- Instrukcje to ty kochana trzymasz do góry nogami. - powiedziała roześmiana Molly.
- Pff. Wielkie mi halo. - Natalie zaczęła się śmiać.
- Jasne... Tylko to ty będziesz spać w tym namiocie. - Przyjaciółka pokazała jej język.
- Ja wracam do domu. - oznajmiła stanowczo i chwyciła swoją torbę.
- Nie! - wykrzyknęli równocześnie pozostali.
- Ojej... Jak wy mnie wielbicie... - 'zachichotała' i usiadła na konarze drzewa.
- No... To pomożesz?
- Nie. - uśmiechnęła się delikatnie.
- Księżniczko... Rusz ten swój zacny tyłeczek i rozkładaj namiot. - rzucił Peter.
- Ale ja nie umiem... - zaśmiała się dziewczyna - No i mój tyłek rzeczywiście jest zacny... No i zgrabny. - wstała i klepnęła się w pośladek. - Grauuuh. - roześmiała się i pomogła przyjaciołom rozkładać 'tymczasowy domek'.

No cześć. :D
Wiem, krótkie. Ale nie mam weny. Obiecuję, że dodam II część tego. I teraz tak:
1. Przyszły mi dwa mail'e... ^^ Podobno nie da sie z anonimów dodawać komentarzy.. :( ? To po prostu jeśli przeczytacie to napiszcie mi na gie gie.: 43213985, oczywiście jeśli chcecie. Bo ja bym chciała wiedzieć czy ktoś to wgl. czyta i czy mam po co to wymyślać. Jeśli nie to po prostu zostanę przy pisaniu dla siebie. Ale i tak was kocham <3 W ciągu trzech dni mam 44 wejścia. ^^ W jeden dzień 31.. )       LOOOOV :*
2. Słabe, wjem.. :(
3. A tak wgl. pisane przy 'American Idiot - Green Day" Lubicie.? ♥
 Chyba takie pozytywne. Nie to co tamte smęty... :(
 Okay. Nie rozpisuję się. Papa. : *

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz